piątek, 29 maja 2015

Światy

Okazuje się, iż każdy z nas żyje w określonej rzeczywistości osób, które istnieją w naszym życiu. To tu wszystko się staje. To niesłychane.
"Słuchaj, nie mówie Ci tego słowem, które wybrzmiewa z moich ust, lecz czuję, że wzmaga mnie pragnienie, bycia w tym samym czasie, w tej samej rzeczywistości, co Ty" Poruszamy się wszyscy w innych rzeczywistościach bycia i wybieramy jedną mogąc wybrać.


środa, 27 maja 2015

Tylko 6 minut?

Bóg nas stwarzał dłużej, bo zbyt piękni jesteśmy, by mogło to trwać kilka minut. Kształtu podobania jeszcze nie znam i dlaczego przychodzi. Zatem, co decyduje? Zdałem sobie sprawę,  że gdy intelekt mnie zaintryguje,  innym razem piękne oczy, powabne smukłe ciało, to mogąc to wybrać, właściwie nie określe przez to słuszności wyboru, one odbywają się gruncie serca. Wybrać zaś mogę wszystko.

Za którym zapachem zatem Ona podąrzy? Musi być podobnie uważaliwiona, by to dostrzec, lecz gdybym zamiast poruszyć jej serce uśmiechem, miał jej włosy powiewem z mych ust poruszyć, jej uważaliwienie na ten moment, by ustąpiło na rzecz tego podmuchu. I w tym ułamku nie poznała by jeszcze serca, a bliższa była by uwiedzeniu.
I wszystkie te aspekty są dobre,  bo mogła by i mnie zaczarować, lecz kształtu podobania nie poznajemy tak szybko, jak pewności po długich chwilach przebywania z sobą. I dlaczego coś przychodzi?

Można zatem chwytać to, co się komu bardziej podoba i sprawdzić podstawę tego podobania. I czym ono jest? Tak trzeba. Bóg nas stwarzał dłużej.


Człowiek.

Czy winniśmy być Jacyś?!
  Być w pełni określeni dla drugich? Być tą całością, która przemawia za tym kim jesteśmy? Gdzie koncentrują się nasze pragnienia i chęci, czy tym winniśmy być?

I dla kogo? Czy dla każdego?
  Równię otwarci, równie dostrzegający człowieka w sposób, iż reagujemy na niego, dozwalamy na pewne oddziaływania - kontakt.
Czy winno to zachodzić tylko
i więcej, ciągle na gruncie tego, iż jesteśmy ludźmi?

Jestem człowiekiem i to, co winno mnie kierować na drugiego człowieka to, to wszystko za czym przemawia moje Ja - ja człowieka.

Tak jak gdyby próbować odmówić
kaczce - by zaprzestała zbliżać się do wody, żeby zaprzestała być kaczką.

2013 r.

                                                         Foto. "Szulc" pożegnanie.

Pozostając

Zatem myśle teraz, iż nie zdołam nic uczynić z żadnym słowem nawet tym, które teraz powstaje, jak gdyby z każdą chwilą wypłynięcia, gdy już się stanie nie należało do mnie. Bowiem, co z nim uczynić? Czy przypisać sobie? Po co i dlaczego miałbym to czynić? Nie są moje, a każdego kto zatrzyma się na chwile. Zatrzymać, uwięzić ich nie mogę, bo i głupstwem bym się wykazał. Własne życie przejawia się, powstaje w czasie ich przyjmowania, egzystują w człowieku, gdzie są? Czy zawędrują? I czy tak się stanie? Jakże niezbadane to. Sprawiłem, jedynie nie przeszkodziłem temu, by mogły zaistnieć, by mogły obudzić śniącego człowieka, to zbyt wielkie. Nie przeszkodzić, zamilczeć o wczasu.
Są tym samym dla mnie. Pozostający wciąż niewielki.



poniedziałek, 25 maja 2015

Powiew

Co mam mówić? Myśleć? Co się staje wtedy? Bóg mówi stój, niech ogarnie Cie cisza własnego serca, tego serca, które Ci dałem. Wiedz, że Twa niewiedza, to myślenie o czymś, co teraz jest Ci niejako potrzebne, co odczuwasz jako brak, Ja sam Ci dałem, obdarowałem Cie na równi; dostrzeganie i tajemnica. Braki, które odczuwasz są tylko w ludzkim pojęciu niedoskonałością. Nie znasz chwil przychodzenia życia, nie walcz z tym co jest w Tobie, przyjmij tajemnice bólu serca, tęsknot.
 Ty moją mocą wyjdź z tego i rozpocznij miłować ludzi, porzuć Twoje dziś, zapomnij o sobie jak gdyby i spójrz, że wszystko, co istnieje jest tak piękne, każdy człowiek potrzebuje byś go dojrzał w gęstwinie własnych myśli o własnym życiu. Każda myśl, każdy cudowny brak, ja już to wszystko wiem, przecież to Ja Ciebie Stworzyłem.
Myślisz, że moja wiedza jest mniejsza? Jest Bezgraniczna, nim wszystko się stało widziałem każde serce, Twój początek we mnie. Nie znajdziesz go w sobie, lecz idąc do mnie. Spojrz w me Jasne oblicze.
Dziś Ci mówie: "Jestem Mocny, Jestem Jasny, Jaśniejący, okrywam Wszystko tą jasnością!, Ufam Ci, wierze Ci, zaufaj mi" Jestem Światłem, przy którym nie istnieje brak Twój, one są, bowiem kiedyś byłeś umiłowany synu i córko tak, że patrzyłaś na mnie z bliska, teraz nieco dalej, tak że każde oddalenie to niezgodność Ciebie samego, ten pewien brak, którego chcesz się wyzbyć, a który pozostaw mi.
Mówie Ci: "Jestem Jaśniejszy niż wszystko, jestem Mocny, bowiem Bóg jest Mocny, Tęsknij za Mną, niech Twe serce się obudzi"


sobota, 23 maja 2015

Stawać się.

Sztuka aktorska to proces stawania się człowiekiem.
To stawanie się jest wolne, jak bycie dziecka, które nie jest obarczone żadną negacją, które jest wolne bowiem nie zapytuje się, czy to co robi jest słuszne. Umysł dziecka jest wolny, co więcej jest niezbadany, jakże z zadziwieniem i niepojęciem obserwujemy dziecko, które co więcej nie oczekuje akceptacji dzieje się to podświadomie. Nie istnieje widz, ktokolwiek, jest to jak gdyby coś pobocznego. W aktorstwie winna istnieć pewna "zabawczość" dziecka. Aktorstwo to psychologiczne dziecko z dojrzałością dorosłego. Ciągła prawda o sobie samym. Ważne! chęć akceptacji osłabia człowieka, dlaczego? Bowiem nie istnieje takie podobanie się komuś, które może wymyślić człowiek, działanie, które to zapewni. Człowiek wówczas oddala się od siebie samego, myśli kategorią przedziwnej funkcji. Funkcji błędu istnienia wręcz. Jeśli ją odrzuci stanie przed sobą samym z tym kim jest i jaki jest. Tu pojawia się płaszczyzna  by był np. płaczący naprawdę, płaczący, lecz tu musi to uzyskiwać po wielokroć więcej niż w życiu, stając się zawodowo człowiekiem. Otwiera te furtki bycia sobą wtedy kiedy trzeba i w sposób temu potrzebny. Ta trwająca podróż, świadomość tego jest niewyczerpana. Zatem poznaje swój ból, ciągle na nowo, ciągle od nowa. Musi być, stawać się przez to prawdziwie człowiekiem w tym wymyślonym przez siebie samego nieprawdziwym świecie. Pewien paradoks. Jest obserwowany. Idę ulicą i myślę, czuje; jestem podobnie obserwowany. Wolność i "skrępowanie" jak gdyby. Niesłychana podróż. Psychologicznemu dziecko z dojrzałością dorosłego człowieka, czy też kroczącemu ku dojrzałości człowiekowi, można jeszcze zadać pytanie czy pozostaje w tym mądry - czy jest mądry? Czy postępujący głupio? Będący poza mądrością, to pytanie w imię czego jestem aktorem? W imię czego i przez co wreszcie jestem człowiekiem? Będąc aktorem jedynie wpadamy do ogromu znaczenia słowa człowiek. Dobrze zejść z piedestału konieczności bycia kimkolwiek, a bycia poza wszystkim, by być człowiekiem z Żyjącym sercem.




środa, 13 maja 2015

Puls

Pomału wracam, wracam z drogi. Ukończyłem pewne dzieło, lecz nie sam. Nigdy nie kończymy czegokolwiek w pojedynkę i nie rozpoczynamy w pojedynkę. Wracam do pewnego pulsu myśli. Ludzka wrażliwość przekuwa całość działań człowieka. Gdy jedno dzieło zostaje spełnione powraca ta ludzka potencjalność, przestrzeń nowych pragnień. Jedne ustępują miejsca drugim. I jedne i drugie są pomiedzy człowiekiem, że gdzieś pośród nich jest jeszcze człowiek. Ze swoją bezradnością. Stworzyłem obłogi, poświate, która olśniewa blaskiem ludzkie oblicze, mnie samego w tym. Nie wiem jaką mocą zdołałem to uczynić. Patrzyłem na zdjęcie -jego piękno jest niewypowiedziane i niezrozumiałe. Stwarzamy nie własnymi dłońmi to czego nie do końca pojmujemy, lecz coś w nas tli się na tyle, by iść  tam.
Wedle tych rzeczy sam jestem niewielki. Poznający potencjalność, a jednocześnie będący niewielki czyniąc je.