Czy zastanawiałeś się kiedyś nad sensem gwiazd?
Otóż nie, lecz spróbuje. Zastanowię się.
Jaki miałby być sens gwiazd, że są, skoro człowiek nie może ich sięgnąć?, Jeśli posiadamy wrażliwość, która każe nam zachwycać się ich widokiem, to samo to, odsłania pewną sensowność gwiazd, a więc zachwyt. Dalej niepojętość odległości, niezmierzoność, jaśnienie, narastające pragnienia zgłębiania wszechświata. Gwiazdy to te z ciał niebieskich, które u początku zastanawiały człowieka. Człowiek istotnie musi być niewielki, przed tymi rubinami wszechświata. Odnajduje całość, która przekracza jego samego, to jednak dostrzega pewną spójność, tajemnice jego samego i gwiazd i pytań o inne przestrzenie. Czy możliwe zdaje się spoglądanie na te same gwiazdy oczyma innymi jak moje, oczyma będącymi na zupełnie innej trajektorii, poza ziemią?,
Wszechświat, gwiazdy, ta wielkość pozostaje niezrozumiała, przytłaczająca swym pięknem i będąca niepoznana. Czy to jest sens byśmy tak upatrywali jaśnienie gwiazd?,
Może jedynie po to dany byśmy mogli być nieustającymi odkrywcami. Tak stały się gwiazdy, które ilekroć pozostają niezgłębione tylekroć czas, który trwa pozostaje w ciągu poznania. Sens ich, który staje się treścią, swoistym dopełnieniem czasu.
czwartek, 9 kwietnia 2015
środa, 1 kwietnia 2015
Łaska
Dlaczego dziś to ja podnosze kwiat?, dlaczego to ja go widzę? Wczoraj szła polną drogą dziewczynka, która zobaczyła go w odbiciu nieba, nie podniosła go, tajemnico!,
Dlaczego me oczy są zielone? A jej nie przypominają moich? Chodź tak podobne. Dlaczego lgniemy do kwiatów i tego nie robimy? Jak z zadartym nosem, nie sposób by każdy był równo zadarty, no jak? Każdy inaczej ukwiecony, to wzmaga wichóre miłości, by mogła zadbać o innych, mając inne pigmenty, inne miękkości.
Kwiat rodzący opiera się o ten bądacy obok, obok. Przykrywa swym pięknem przez wiele słońc, poranków i nocy. Nie może mieć noska jak ja, ma inny, bo jest zewnętrznie i wewnętrznie inna. Jest inny. O zapachu można mówić, i wreszcie poczuć inny, słyszeć i czuć. Miłość rozlewa się po punktach, w zmysłach ludzkich jest, różnie dana, dla ludzi będąca, dana całości. Potrzeba miłości sięgająca ogarnia, napełnia łaską ludzkie niewidzenia przez miłość będącą pośród ludzi, każdego człowieka.
Bo czuć można delikatny zapach, i zaczynać się może od subtelnych, tych niewielkich poczuć. To z troski kochania każdego. Komu więcej dano, temu więcej powierzono.
Dlaczego dziś to ja podnosze kwiat?, dlaczego to ja go widzę? Wczoraj szła polną drogą dziewczynka, która zobaczyła go w odbiciu nieba, nie podniosła go, tajemnico!,
Dlaczego me oczy są zielone? A jej nie przypominają moich? Chodź tak podobne. Dlaczego lgniemy do kwiatów i tego nie robimy? Jak z zadartym nosem, nie sposób by każdy był równo zadarty, no jak? Każdy inaczej ukwiecony, to wzmaga wichóre miłości, by mogła zadbać o innych, mając inne pigmenty, inne miękkości.
Kwiat rodzący opiera się o ten bądacy obok, obok. Przykrywa swym pięknem przez wiele słońc, poranków i nocy. Nie może mieć noska jak ja, ma inny, bo jest zewnętrznie i wewnętrznie inna. Jest inny. O zapachu można mówić, i wreszcie poczuć inny, słyszeć i czuć. Miłość rozlewa się po punktach, w zmysłach ludzkich jest, różnie dana, dla ludzi będąca, dana całości. Potrzeba miłości sięgająca ogarnia, napełnia łaską ludzkie niewidzenia przez miłość będącą pośród ludzi, każdego człowieka.
Bo czuć można delikatny zapach, i zaczynać się może od subtelnych, tych niewielkich poczuć. To z troski kochania każdego. Komu więcej dano, temu więcej powierzono.
sobota, 28 marca 2015
Cud
Dziś czuję się wolny. Powietrze którym oddycham rozpostarte jest przez ułamki sekund, wszędzie gdzie to tylko możliwe. Każdy wdech i oddech jest dostrzegalny. Nie znajduje takich rzeczy, które są na teraz zatroskaniem, że miałbym niestrudzenie myśleć o nich, przez to nie być tu gdzie jestem, być zupełnie gdzie indziej.
Jesteśmy, każdy na swym własnym metrze świata, odmierzamy stopami krawędzie, granice naszych przestrzeni. Być na wieży i istotnie być tam. Wracając, wielokrotnie wtedy jesteśmy dopiero na niej, jak gdyby będąc tam, a nie będąc. Zatem cieleśnie nadążamy za wolą, podczas gdy duch - ta całość wnętrza jest czyniona innymi ruchami, niż świat fizyczny. Jak gdyby mieszkał we mnie drugi ja, inny. Jak gdyby duch miał i musiał zespolić się z całością mnie. Życie to wędrówka ducha w ciele. Kładę stopy na ziemi podczas, gdy duch wewnątrz stąpa inaczej, po innej ziemi. Z całością ciała i ducha będącego w ciele słowa i życie, są jak gdyby cudem, możliwym cudem.
Dziś czuję się wolny. Powietrze którym oddycham rozpostarte jest przez ułamki sekund, wszędzie gdzie to tylko możliwe. Każdy wdech i oddech jest dostrzegalny. Nie znajduje takich rzeczy, które są na teraz zatroskaniem, że miałbym niestrudzenie myśleć o nich, przez to nie być tu gdzie jestem, być zupełnie gdzie indziej.
Jesteśmy, każdy na swym własnym metrze świata, odmierzamy stopami krawędzie, granice naszych przestrzeni. Być na wieży i istotnie być tam. Wracając, wielokrotnie wtedy jesteśmy dopiero na niej, jak gdyby będąc tam, a nie będąc. Zatem cieleśnie nadążamy za wolą, podczas gdy duch - ta całość wnętrza jest czyniona innymi ruchami, niż świat fizyczny. Jak gdyby mieszkał we mnie drugi ja, inny. Jak gdyby duch miał i musiał zespolić się z całością mnie. Życie to wędrówka ducha w ciele. Kładę stopy na ziemi podczas, gdy duch wewnątrz stąpa inaczej, po innej ziemi. Z całością ciała i ducha będącego w ciele słowa i życie, są jak gdyby cudem, możliwym cudem.
czwartek, 19 marca 2015
Obłok
Miarą pewnych rzeczy jest pytanie, co się dzieje wewnątrz.
Jest to pewne docenienie tego wszystkiego, wszystkiego, co zachodzi wewnątrz.
Czujność względem siebie samego, to skarb pozostawiony na zboczu. Obłoki nieba, zakola gór, gdzieś kończące się w końcu gładkie drogi. Każdy milimetr ciała, każda cząstka z której wypływa człowiek to rozbłyski tysiąca świateł dających widok. W człowieku nic nie jest bylejakie, nieistotne. On jest, stoi bądź patrzy, myśli. Życie jest jak gdyby ukryte - pozostaje w ukryciu. Świat nie posiada nazw, nie jest gotowy. Nic nie jest gotowe.
Ciągle potrzebuje naszej ingerencji, naszego działania.
Miarą pewnych rzeczy jest pytanie, co się dzieje wewnątrz.
Jest to pewne docenienie tego wszystkiego, wszystkiego, co zachodzi wewnątrz.
Czujność względem siebie samego, to skarb pozostawiony na zboczu. Obłoki nieba, zakola gór, gdzieś kończące się w końcu gładkie drogi. Każdy milimetr ciała, każda cząstka z której wypływa człowiek to rozbłyski tysiąca świateł dających widok. W człowieku nic nie jest bylejakie, nieistotne. On jest, stoi bądź patrzy, myśli. Życie jest jak gdyby ukryte - pozostaje w ukryciu. Świat nie posiada nazw, nie jest gotowy. Nic nie jest gotowe.
Ciągle potrzebuje naszej ingerencji, naszego działania.
Mądrość
Dla człowieka jest czymś porządanym w jakiś sposób, to by rozmyślał nad sobą samym. Wręcz mógłby dopyszczać częściej swoją nieporadność, pewną niewiedze, głębiej idąc marność.
Czymś zdumiewającym jest to, iż w pewnej większej jasności umysłu, mądrości, człowiek dostrzega swoją małość, że ta oto mądrości ukazuje mu własne braki, i te promienie jasności, które nie są nim, przybliżają go ku dostrzeżeniu czym i jaka jest ta jego własna małość.
Zatem ta dana mądrość oświetla tak, by widzieć swoją własną małość, a mądrość po prostu jest i ona o tym poucza. Prawdziwie mądry i jasny to pokorny i skruszony. Tylko mądrość dozwala, by to ujrzeć i więcej, niezrozumiała przez człowieka łaska dana mu od Stwórcy.
Dla człowieka jest czymś porządanym w jakiś sposób, to by rozmyślał nad sobą samym. Wręcz mógłby dopyszczać częściej swoją nieporadność, pewną niewiedze, głębiej idąc marność.
Czymś zdumiewającym jest to, iż w pewnej większej jasności umysłu, mądrości, człowiek dostrzega swoją małość, że ta oto mądrości ukazuje mu własne braki, i te promienie jasności, które nie są nim, przybliżają go ku dostrzeżeniu czym i jaka jest ta jego własna małość.
Zatem ta dana mądrość oświetla tak, by widzieć swoją własną małość, a mądrość po prostu jest i ona o tym poucza. Prawdziwie mądry i jasny to pokorny i skruszony. Tylko mądrość dozwala, by to ujrzeć i więcej, niezrozumiała przez człowieka łaska dana mu od Stwórcy.
czwartek, 12 marca 2015
80 dni dookoła życia.
Czyżbym mógł będąc tu, być w innym czasie i być tam z tym wszystkim czego obecnie nie mam?, Stworzyć to jutro w umyśle mając życie jak gdyby za sobą?, Zatem jestem w przyszłości. Posiadam majętność, wszystko za czym mógłbym teraz gonić. Jest za mną sukces, jest wiadome kim jestem - świat mnie Dostrzegł. Odwróciłem bieg, świat zaczął się stawać - ta cząstka mojego teraz świata, taka jak ja. O to nieustannie chodziło.
Patrzą na mnie wszyscy, te oczy są zwrócone w moją stronę, przebyłem drogę z dążeniem by karta mogła się odwrócić. Poznawałem ludzi, którzy wyciągali do mnie swe dłonie, bez których dziś nie byłbym tym kim jestem. Teraz to ja mam możliwość być pewnym pomostem dla tych pragnących młodych ludzi. Czego pragną?, czego ja sam pragnąłem?, że czuję się dziś właśnie tak?, To jutro za 50 lat jest wyborem każdego dnia teraz. Każdego dnia podejmuje niesłychane decyzje, wszystko jest później kształtem wyborów - każda chwila, każdy czas. I pytam, czy zdołałem przyczynić się by miłości stało się więcej, by mogła przepłynąć przez moje dłonie, serce i umysł?, czy dziś ona sama mnie przepełnia, czy ożywia?, czy świat stawał się lepszy przez te dni, miesiące, lata, przez każdą sekundę?,
To nie są małe rzeczy, spotkania, rozmowy, dostrzeganie i patrzenie na ludzi. To życie - samo życie, ożywczość jest pośród nas. Można się widzieć i radować z widzenia, życia. Czas nie określa nigdy braku czegoś. To jak przeżyłem życie, jest pytaniem jak przeżywam teraz to życie. Życie nie jest wspomnieniem, a trwającym ciągle teraz tętnieniem serca do tego wszystkiego, co w głębi serca. Mam je całe przed sobą, każda chwila jest tym samym życiem, nawet mając 70 lat jest tym samym. Istnieją zadania na każdą z chwil życia teraz. Życie jest pasją.
Co dziś czynie?, czy teraz żyję? , Czy myślę o życiu w przyszłości? . Przyszłość nie istnieje. Teraźniejszość jest, jest mierzalna krokami stup człowieka. Oczy są uruchamiane przez serce. Zawsze chodziło tylko o człowiek, tego drugiego, którego miałem zawsze przed swymi oczyma. O niego! bez powodów dlaczego, lecz dlatego, że jest życie, ono wypełnia powody.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



