wtorek, 4 czerwca 2024

Dzień dziecka

Nigdy nie można powiedzieć, że miłości nie ma, ona jest, lecz jest przepływem, który czasem trudno zauważyć, gdy po drodze do źródła, nasze stopy czują kamienie i głazy obok. Gdy zatrzymamy swój wzrok na tym, co obok źródła, na bolącej stopie, dzięki, której przecież możemy iść wzdłuż strumienia, wówczas stracimy puls bicia naszego serca. Puls częstotliwości oddechu serca miłością, która zawsze jest, choćby miał się jedynie tlić płomień. Zawsze ma możliwość by ogrzewać i rosnąć w nas. Pytanie, czy chcemy zatrzymać się przy mieliźnie? Czy iść wyżej, czy ujrzeliśmy tę miłość w naszym życiu? Czy widzieliśmy, że ona była i jest. Ludzkie dziecięctwo jest niezbywalnym czasem w którym miłość przenika do istoty nas samych nasze serca, to czas karmienia. To czas karmienia, gdyż nigdy później człowiek nie poddaje się tak wolno objęciom miłości jak z chwil gdy był dzieckiem, jest jak gdyby na równi duszą i ciałem, dlatego miłość jest widocznym wtedy oddechem. 

Zachować w sobie duszę dziecka, która jest wieczna. To potrzeba każdej chwili.






Egzystencja

Myślę, że wszystko, kim człowiek jest i co robi - posiada w sobie niezbywalną tajemnice sensu, który istnieje głęboko w naszym sercu. Myślę, że kwestia odnalezienia siebie w życiu to wielka sprawa, odnalezienia powodów, dlaczego zajmujemy się takimi, a nie innymi sprawami w życiu. Byłem ostatnie kilka dni w Bieszczadach, rozmawiałem z moim bliskim ks. Romanem m.in o stawaniu się, odkrywaniu siebie, jest to proces, poszukiwania prawdy o sobie, prawdy cichej można by rzec, prawdy której się nie stopniuje ocenami, jest to prawda egzystencjalna. Człowiek jest tajemnicą mówił św. Ojciec Pio,

Myślę, też, że jedna z najważniejszych rzeczy, którą musimy posiadać, którą potrzebujemy to Odwaga! którą trzeba nabyć by wydobyć z tej ziemi  tożsamość. Zdjęcie poniżej ma dla mnie wartość, która m.in. sprawiła wtedy, ale i dziś do niej wracam, że moje serce żyło i było silne by walczyć! 

Tę siłę dziecko czerpie m.in z korzeni z których wyrasta. Pamiętam szczęśliwe chwile u Dziadków, kiedy - wtedy człowiek tego nie wie, napełniamy się miłością, która zasila naszą duszę - tak wspominam tamten czas, czas bycia z Babcią. W minioną sobotę zmarła. Na zdjęciu trzyma mnie na rękach, a obok jest Beata, Iwona, moje kuzynki i Magda siostra. W czasie pożegnania Babci, spojrzałem na Nią i zobaczyłem jak z Jej Ciała uleciała dusza, w sposób tajemnicy naszego przemijania. Wiem, że człowiek młody, nie myśli o śmierci, bo tworzy to teraz w sposób jak gdyby nigdy miał nie zgasnąć, zdobywa każdą chwilą, a obok ludzie obcy odchodzą, ludzie wielcy, ludzie nam nieznani, ludzie, których świat ogłosił wielkimi, podczas gdy śmierć gaś każdą historię i zrównuje do prawdy, której z tej perspektywy nie widzimy.

Istnieje życie w którym patrząc widzimy i inne w którym patrząc jesteśmy ślepi. Niech ten post będzie wołaniem, wspomnieniem, może nie pożegnaniem z Babcią bo już to zrobiłem, ale wołaniem by Wasze serca żyły.

Ps. Zawsze odwracałem się po dziesięć razy gdy szedłem na piechotę z Wańkowej do Ustrzyk Dolnych łapiąc stopa, bo autobusy nie jeździły. Babcia zawsze stała i śmiała się że z odległości 100 - 200 m nadal się odwracam. Ta ziemia, tamten czas był szczęśliwy i minął, lecz tworzył serca, tworzył ludzi. Dziś wiem, że ja mogę dać go bliskim córce. Wierzę, że moja Babcia słyszy mnie, bo nie byłem przy niej gdy umierała, ale myślę, że człowiek po tamtej stronie widzi wszystko, co mu umyka za życia.

Istnieje w tym życiu też pewna tajemnica braku miłości, która powoduje, że po latach trudniej jest nam zbliżyć się do siebie, zrozumieć. Myślę, że trafiłem na czas gdy mogłem nakarmić się miłością, pamiętając, że to była miłość.

Babcia Stanisława 🕊️

                            










poniedziałek, 9 stycznia 2023

Nowy rok

Tak sobie myślę o tych życzeniach, które sobie składamy w związku z nowym rokiem,w związku z uroczystościami, świętami. Chciałbym częściej słyszeć życzę Ci byś prawdziwe kochał, życzę Ci mądrości bo jest gwarantem, że nie popełnisz głupot, bądź będą mniejsze. Życzę Ci byś odkrył, co jest Twoim powołaniem, życzę Ci cierpliwość bo jest potrzeba w realizacji wszystkiego, życzę Ci byś głęboko wierzył w sens tego, że żyjesz, życzę Ci byś był zapewniony o swojej wartości, która nie płynie z Twoich umiejętności, czy sukcesów, lecz z faktu, że istniejesz, że żyjesz.

Życzę Ci byś miał głębokie serce, które widzi ludzi na ulicy, życzę Ci wrażliwości gdyż jak mawiała Faustyna jest wielkim darem w poszukiwaniu Boga. Życzę Ci wreszcie Serca, które poszukuje Boga. Głupcem jest ten kto nie myśli żyjąc o Bogu. Nie bądź zatem głupi. Życzę Ci pytaj o więcej, więcej niż widzą ludzkie oczy. Twoje własne oczy. Życzę Ci byś karmił swoje życie prawdą. Tylko prawda uszlachetnia człowieka. Karol Wojtyła napisał, w krótkiej, ale jakże mądrej książeczce parafrazując: "że zabierały mnie widoki kobiet, wtedy dostrzegłem piękno dostępne dla umysłu czyli prawdę". Prawda zwyciężyła nad zmysłami. Zatem życzę by to, co wabi męskie serce nie było tanimi sztuczkami tego, co na powierzchni, lecz by budziło umysł ku poszukiwaniu wartości, która ożywia ducha. By widzieć pokusy, by być człowiekiem. Życzę Ci bycia człowiekiem.





sobota, 7 stycznia 2023

Słońce

Ludzkie życie jest wyprawą w której nic nie dzieje się szybko. Ludzkie życie odmierzają krople, które nie czynią deszczu, nie mniej kształtują one najtrwalsze skały. Gdyby tak spojrzeć na fakt tęsknoty to jest ona bólem. Mężczyzna musi przeżyć ból samotności, czyli otworzyć się na wymiar cierpienia.

"Potrafiłem być szczęśliwy będąc sam", to szalenie ważne. Bez doświadczenia przyjęcia samotności własnej, a także doświadczenia wartości mojego życia i dbałości o nie, nie można kochać drogiego człowieka. Sam dla siebie człowiek jest darem wynikającym z powierzenia mu samego siebie w posiadanie, to znaczy dysponowania aby zrozumieć kim jest?

Z tym, co poznaje i doświadczam czynię tą rzeczywistość, ingeruje w nią i stwarzam. Stwarzam relacje, stwarzam konkretny wymiar życia z pogodą serca, bądź brakiem radości. Każdy dzień to nowe uśmiechy, bądź nowe smutki. Nowe życie od snu do snu. Od oddechu do oddechu serca. Spotkania do spotkania, kłótni do kłótni, posiłku do posiłku, rozmowy do rozmowy. Milczenia, bądź snucia się. Jest czas, na nowo wstaje każdy kwiat, mimo, iż wczorajsze umarły, nowe budzone są przez słońce. Człowiek dostępuje radości z faktu nowego wschodu słońca mimo, iż sobie z tego nie zdaje sprawy. Nowy dzień jednak przychodzi! Zawsze! Z nadzieją.




Myśli o życiu

Trudno uwierzyć Bogu, gdy człowiek nie wierzy w siebie. Słowo uwierzyć niesie ze sobą i zakłada drogę, to, że wyruszam. Brak wiary w siebie bierze się ze stłamszenia człowieka jeszcze gdy był bezbronny, wtedy zaczyna myśleć, że nic nie może. Dlatego tak ważne jest by wzmacniać człowieka. Mówić mu o jego wartość, która jest wielka. Nadanie wartości niesie możliwość zapytania o Boga. Często dzielimy ludzi na wierzących i nie wierzących. Ja jednak wolę inaczej na nich patrzeć. Ważne jest by przynajmniej raz zapytać o Boga w swoim życiu, by odszukać odpowiedź.




Ty


Z mych oczu płyną łzawe krople, pytając o zrozumienie ludzkiego szczęścia i chwil, które mogłyby otoczyć oblicze człowieka godnością przypisaną istocie, która wydała pierwszy oddech. 

Płynęłam odległości niczym gwiazda od gwiazdy, bo rzeczy przez tak długi czas nie stawały się prostymi. Pragnęłam prostoty kroków jeża i centymetrów pracy mrówek niosących na swych grzbietach pokarm. Zrównać się chciałam do nich, a przecież stworzona zostałam człowiekiem. Jednak człowiekiem nie wiedzącym. Choć oczy me widziały chmury i głębie kryjącą się za nimi, to widok ziemi pozostał niczym laguna o której marzą kosmośniący ludzie. Sięgając duszy własnej kresu, wierząc w linie wskazujące słońce chyliłam serce ku objawieniu nowych dróg poznania. Z miłości bowiem rodziła się inna miłość mówiąca, iż tą z wczoraj trzeba nam żegnać, bo jesień czyni drzewo dębem życia i nie ma innej odpowiedzi jak pragnąc więcej, więcej bycia Tobą, który za i wie, jedyny Ty, ciszo ciszy.


2022




wtorek, 31 marca 2020

Mrówka

Czy kto próbował, kiedy zbadać, bądź zmierzyć anielskość anioła? Co więcej, wymienić, choć źdźbło niewielkie z tego, co częścią piękna człowieka?
Piękna uniesionego o milimetr przez skrzydła anioła?
Uniesienia zmiany oblicza, gdy twarz pospolita staje się szlachetną?
Gdy język przemieniony jest i szyje płótno, z którego samo niebo słynie, że wielkie złociste bramy zamiast twardych skutych od młotów ludzkich, tam tkane są słowem żywotnych serc bijących początek, bo niezmieniona pieśń tworzy tam wszystko?
Czy kto nie znając odpowiedzi tych, ośmielił się pytać o więcej?
Pytać o...
I słowo kończy się na tym pustym po o szeleście niezapisanych słów, bo śmiał nadto podnieść szyję, nim karty niczym liście wietrzne kołyską położone nie pozwoliły dłoni na więcej.
Nie pozwoliły na nic prócz chwili, która milcząc stwierdziła w pustce braku, że korytarze dla wielu są zbyt wąskie, by nimi iść i że noc tajemnicy snu Boga odkrywa jedynie ten, co zdobił swe dni pokorą?