Są we mnie dziś sam nie wiem jakie siły.
Dziś mówie nie ma możliwości, otóż ja nie chce tego dla siebie, dla kogokolwiek. Tego by nie iść za pragnieniem czynienia tego, co jest w człowieku. Co czyni go radosnym, co go napełnia.
Pytam zatem jaki jest ten świat? Jaki? Czy on każe nam byśmy czynili inaczej? Nie szli tam gdzie serce się raduje i płonie?
Głos serca i wnętrza jest inny niż głos tego świata.
Czy serce nie ma być płomienne?
We wszystkim, co dotyka człowieka?
Czy w tej rzeczywistości jest łatwo, jest trudno!
Myśle też o innym płomieniu.
Wiary w piękno. Wiary jaką ma małe dziecko, czyż tylko dziecku zostaje ta wiara?
Wielką odwagą jest by nie tracić tej wiary, nie tracić jej w chwili trudu.
I myśle sobie o każdej kobiecie i mężczyźnie by nie tracili tej wiary w kontekście wszystkiego!
Zwłaszcza wielkiej tajemnicy życia!
wtorek, 27 października 2015
Lataj Człowieku!, Leć ku Niebu! Drogi Człowieku!
Niech gołębie zatem latają ku niebu bowiem mają skrzydła. Wedle tego człowiek leci, bo ma to czynić. Któż zabroni ptaku ulecieć jeśli sam Bóg dał skrzydła? Nikt prócz Boga ich nie zabierze, a i on sam jeśli by chciał to uczynić wpierw by ich nie dał, bądź przytwierdza na chwile życia gołębie by je ktoś nie zestrzelił. Ma być wolny tak gołąb jak i człowiek. We wszystkim co czyni, skrzydła są tak stałe jak dłonie czy też oczy.
To szaleństwo ! ! Jakże się Ciesze.
Powstają nowe litery, przez nie zdania. Mój Boromeusz ożywa i żyje.
Bohater książki, którą rozpocząłem już pisać. Boromeusz. Co można o nim powiedzieć? Mam wrażenie, że ta książka już jest, że ta postać już istnieje pełna, nie tyle bym ja sam ją stwarzał. Wszystko już się zdarzyło. Czy to czynniki wyobraźni czy tego, że ja po prostu mam to napisać, że nie jest to rzecz wymyślona, a taka, iż to ma się zdarzyć?
Jak to, że stało się i żyje.
poniedziałek, 26 października 2015
Rozłączność
To jak stanąć nad wodospadem spojrzeć w prawo i zobaczyć kolejnych pięć, albo zobaczyć kogoś z jego własnym wodospadem, a jest tym samym. Z całą pewnością Bóg jest dla Nas jednym wodospadem.
Łączą się ta droga mężczyzny i kobiety, że łączą się drogi przyjaźni, drogi życia, tych samych myśli.
Drogi nasze łączą się to znów stają się rozłączne, dzielone, mnożone, mnogie, pojedyńcze, wspólne i tak inne. Inne lgnięcia, myśli, tyle światów, istnień innych niż my sami. Niech lgnie nas tam gdzie serce jest krzepione i gdzie pozostaje w ruchu. Stają się jedne wybory dla jednych, dla innych już inne. Bóg mówi w ciszy, na ucho do jednych uszu.
Istnieje ta cisza szeptania Boga do jednych uszu, mówi ciszą Bóg.
niedziela, 25 października 2015
Spotkać Boga!
Boże spojrzenie przeszywa ludzkie ciało jak miecz. Miecz, który nie zadaje bólu, lecz oddziela to, co "człowiecze" od tego, co przeciwne człowiekowi, co nigdy nie miało być przy człowieku.
Przeszywa ciało, kości. To niewyobrażalna przejrzystość widzenia ludzkiej duszy, podczas gdy człowiek często nie zdaje sobie sprawy, nie wie, że ma dusze.
A Bóg widzi tak jak wszelkie ludzkie wyobrażenie nie jest wstanie wyśnić. Największy ludzki umysł, ten potrafiący wymarzyć, stworzyć niewyobrażalne konstelacje gwiazd jest ziarnem, jednym ziarnem pustyni.
Jednak Bóg to nie pustynia, to nawet nie pustynia.
Kim i jaki zatem jest Ten widzący niewidzialne, Ten przy którym, przy blasku którego człowiek rozpływa się?
Zostało by oddzielone wszystko do stopnia stania się samą jasnością Boga, nie ustoi się przy Bogu nic, co ciemne.
Dlatego człowiek od razu stałby się jasnością przy Bogu.
Nie dokona się we mnie w tym stanie jakim jestem poznanie Boga. Bowiem wszystko, co moje jak gdyby mnie ogranicza.
I tylko On sam jest w stanie we mnie przyjać to co w nim samym tak jasne.
A zatem Ten Gloszony przez lata świetlne przed nami właśnie - Duch Świety. Jasność trzymająca i przytwierdzająca, sklepiająca człowieka, dozwala by możliwe było ledwie ujrzenie ogromu światła Boga Samego. Przez Tego Oto Ducha!!!!
Jest zatem niemożliwe bym żyjąc na tym świecie mógł zobaczyć Boga! własnymi oczyma, nie wspartymi Duchem.
Bóg sam czyni, to co dobre i potrzebne, lecz jeśli ludzkie pragnienie było by dobre, będące możliwością by stało się żywe, by ożyło, czy jest możliwe by takie było?
Jak gdyby to ludzkie tak, było wielkim tak w oczach Boga, dlaczego? Bowiem ta boża perspektywa ofiarowania człowiekowi czegokolwiek jest tysiąckroć wspanialsza, do stopnia wielkiego nie zdania sobie z tego sprawy przez człowieka. Bowiem człowiek nie wie jak wielkie i wzniosłe jest to jego tak, jaką jest to niewyśnioną nigdy perspektywą dla człowieka. Równą pierwszym krokom dziecka. Widzeniu przez rodziców, iż to jedno tak, ten pierwszy krok determinuje wielką sprawczość jutra, lecz tego dziś jak gdyby jeszcze niewielkiego, lecz istotnie budzącego wielkie rzeczywistości, wielkie zmiany.